stało się tak szczęśliwie, że w sobotę o 22.15 wylądowałem w porcie macierzystym.
cała podróż bardzo udana.
w pekińskim mieście zrobiłem co miałem zrobić i chociaż wyglądało to dość nerwowo - sukces całkowity.
20 godzinna podróż nieco mnie wymęczyła, a na domiar złego, nie stwierdziłem obecności mojej walizki w miejscu gdzie zwykle odbiera się bagaże po podrózy.
Moja rozpacz nie trwała na szczęście zbyt długo, gdyż okazało się, że jakiś roztargniony pasażer zabrał z taśmy moją zamiast swojej.
Nie mogę nie wspomnieć, że do samego końca miałem eskortę Chińczyków.
Nawet w małym antku 44 z Monachium do Wrocławia, obok mnie podróżował zasiadał obywatel państwa środka, ale jego obecność była mi już zupełnie obojętna.
komentarze (5) | dodaj komentarz